Nadeszła wiekopomna chwila wymarszu wojsk! Pojawiły się jednak pewne perturbacje. W końcu nie można chyba wyjeżdżać za granicę bez dokumentów? Skoro więc nasze dowody zostały w ślubnej marynarce w Lublinie, a my chcieliśmy wyjechać z Warszawy… Dość powiedzieć, że rodzina cieszyła się naszym towarzystwem również dzisiaj. Zresztą nam już chyba wolno, młodzi byliśmy do soboty;) Ale w końcu wyruszyliśmy z Lublina w długą i krętą ścieżkę po Eurolandzie. Zapraszamy z nami!
Przegląd wojska przed bitwą
Wszyscy obecni?
Dama gotowa do drogi
Zaokrętowana
Nasi nawigatorzy korzystają tylko z certyfikowanych narzędzi
Kto zgadnie jaka właśnie leciała nuta?
Skromny cel na dziś: zdobyć stolicę odwiecznego wroga narodu!
"Mother's little helper" jak śpiewał poeta Mick
Pogoda typu "nożesz w mordę". Chodzi dokładnie o słońce.
Słitaśna musi być!
W długiej trasie dobrze się zdrzemnąć. Tylko czemu za kierownicą?!
Na końcu "tir-za-tirem" story łyk niemieckiej wolności
A Niemcy nie gęsi i swój Vattenfal mają!
To miała być rezerwacja we Francji a nie w Finlandii? Oj, taka tam literówka...
Pierwsze niemieckie atrakcje wyglądają całkiem znajomo...
A my ulicy berlińskiej nie mamy - shame on us!
Na koniec - tradycyjna niemiecka kolacja:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz