wtorek, 9 sierpnia 2011

8.08: Wyjazd i droga do Berlina

Nadeszła wiekopomna chwila wymarszu wojsk! Pojawiły się jednak pewne perturbacje. W końcu nie można chyba wyjeżdżać za granicę bez dokumentów? Skoro więc nasze dowody zostały w ślubnej marynarce w Lublinie, a my chcieliśmy wyjechać z Warszawy…  Dość powiedzieć, że rodzina cieszyła się naszym towarzystwem również dzisiaj. Zresztą nam już chyba wolno, młodzi byliśmy do soboty;) Ale w końcu wyruszyliśmy z Lublina w długą i krętą ścieżkę po Eurolandzie. Zapraszamy z nami!


Przegląd wojska przed bitwą



Wszyscy obecni?



Dama gotowa do drogi



 I to niejasne uczucie, że jednak czegoś zapomniałeś...



Zaokrętowana



Nasi nawigatorzy korzystają tylko z certyfikowanych narzędzi



Kto zgadnie jaka właśnie leciała nuta?



Skromny cel na dziś: zdobyć stolicę odwiecznego wroga narodu!



"Mother's little helper" jak śpiewał poeta Mick



Pogoda typu "nożesz w mordę". Chodzi dokładnie o słońce.



Słitaśna musi być!



W długiej trasie dobrze się zdrzemnąć. Tylko czemu za kierownicą?!



Na końcu "tir-za-tirem" story łyk niemieckiej wolności



A Niemcy nie gęsi i swój Vattenfal mają!



To miała być rezerwacja we Francji a nie w Finlandii? Oj, taka tam literówka...



Pierwsze niemieckie atrakcje wyglądają całkiem znajomo...



A my ulicy berlińskiej nie mamy - shame on us!



Na koniec - tradycyjna niemiecka kolacja:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz